I Saloni '09 - relacja z targów w Mediolanie
„I Saloni” w Mediolanie to niewątpliwie jedno z najważniejszych wydarzeń na scenie designu i wzornictwa na świecie. Wyznacza trendy , fascynuje oraz inspiruje nie tylko projektantów i architektów, ale także wszystkie osoby zainteresowane skalą wnętrza.
Tegoroczna odsłona nie była zaskakująca, stanowiła swoistą kontynuację roku ubiegłego, co nie umniejsza bynajmniej wartości i walorów tego wydarzenia.
Można wręcz dostrzec pewną zachowawczość projektantów – większy pragmatyzm, brak radykalnych zmian, realistyczny stosunek przedmiotów do ich cen oraz większe dostosowanie się do wymagań klientów - w czym niektórzy dopatrują się przejawu kryzysu gospodarczego. Paradoksalnie jednak widmo kryzysu objawiło się w tym przypadku wzburzonymi siłami twórczymi, stroniącymi szerokim łukiem od wszelkich ujednorodnień. Pojawiły się nowe trendy oraz oryginalne i ciekawe pomysły.
Obecnie dla projektantów ważniejszy jest odbiór, wrażenie i działanie przedmiotu na zmysły niż jego rzeczywisty wymiar. Dobrym tego przykładem jest „drapedsofa” ( Moroso ) - z daleka z pięknie udrapowanym jedwabnym pokryciem, a tak naprawdę całkowicie płaska, z nadrukiem tylko imitującym pofałdowanie.
Swoistym żartem z zawodności naszych zmysłów jest również ławka „soft wood sofa” (Moroso) – z dystansu wygląda jak wyciosana z surowego drewna, a w istocie wykończona jest miękką gąbka obszytą delikatną tkaniną z nadrukiem.
Dominantą tematyczną pozostaje również odwołanie do natury z jej niekończącymi się skojarzeniami. Konsekwentnie w nowych propozycjach pojawia się więc skóra, naturalne tkaniny lite drewno, a także ekologiczne podejście do tematu. W opozycji do tego nurtu mnóstwo projektów eksponuje właściwości tworzyw sztucznych i wykończenia typu high-tech przy użyciu „kosmicznych” technologii.
Istotną rolę pełni również sama konstrukcja mebla - uwypuklona często determinuje całą formę przedmiotu. Celowo eksponuje się tu szwy, złącza, sploty i nity. Widać to wyraźnie w sofach firmy Emu, gdzie oparcie z giętych metalowych prętów nadaje ton całemu meblowi i wychodzi na plan pierwszy.
Kolejny modny nurt to kształtowanie elementów wnętrz w taki sposób, aby wyglądały na ręcznie zrobione, a nie na produkcję przemysłową.
Dlatego wiele form i wykończeń zawiera elementy ażurowe lub wyplatane przynajmniej pozornie typu „hand-made”. Przykładem tego jest chociażby wyplatane siedzisko oraz haft na tapicerce w nowej sofie Patricii Urquioli (Moroso) oraz krzesło Luca Nichetto „ Nuace” (Casamania)
Projektanci nie unikają również odwołania do klasyki oraz archetypicznych form, co jest szczególnie widoczne w projektach krzeseł jak również w dodatkach i akcesoriach do wnętrz. Pojawiają się spokojne kolekcje (Alessi) oraz reedycje znanych już form,
które są bezpieczne i mają zawsze swoich zwolenników, a ponadto charakteryzują się wysoką jakością i precyzją wykonania.
Kolorystyka wyznacza dwa nurty. Jeden to zgaszone naturalne barwy : złamana biel, przydymione brązy, pastele, beże, wypłowiałe fiolety i błękity oraz cała gama szarości.
Drugi to ponadczasowe zestawienie czerni i bieli, ale z akcentami intensywnych kolorów takich jak : zieleń, żółć, fiolet, oranż i róż.
Jak co roku targom towarzyszył salon tematyczny, w tegorocznej edycji EUROLUCE poświecony oświetleniu. Wspaniale uzupełniający prezentowany na targach asortyment idealnie współgrał z całością ekspozycji, dając możliwość zaprezentowania jak najszerszego zakresu nowatorskich rozwiązań i najnowszych technologii.
Główny nacisk jak zwykłe został położony na dekoracyjną funkcję oświetlenia. W tym roku jednak spowodowało to rozwój również takich sektorów jak oświetlenie uliczne, plenerowe i techniczne o konkretnym przeznaczeniu.
Motywem przewodnim Euroluce były lampy wiszące, powracające tryumfalnie do łask po latach zapomnienia o tym typie oświetlenia. Zaobserwować można również wyraźne tendencje w kierunku miniaturyzacji elementów za sprawą rozwijającej się technologii LED, a z drugiej strony zdecydowany ruch w stronę dużej skali i sporych gabarytów. Zaskakującym rozwiązaniem było przeskalowanie klasycznej biurkowej lampy ( Artemide ) - 3m wysokości robi wrażenie i sprawia, że czujemy się jak w krainie czarów.
Podobne odczucia można mieć podziwiając inne dzieła, znanych wszystkim zainteresowanym, projektantów takich jak Karim Rashid, Philip Starck, Antonio Citterio czy Zaha Hadid, których nazwiska pojawiały się na niemal każdym stoisku.
Pojawiły się elementy wykonane z nietypowych materiałów o niezwykłych i zaskakujących formach.
Skrajności - od uproszczonych do minimum, po mocno dekoracyjne, wręcz rzeźbiarskie kształty, wykonane z naturalnych materiałów jak drewno, papier czy wełna lub te bardziej nowoczesne wykorzystujące szkło, kryształy i metal. A to wszystko podparte nieograniczonym bogactwem wyobraźni projektantów.
Tegoroczne Euroluce posiadało również polskie akcenty, na wspólnym stoisku zaprezentowali się członkowie grupy Viva Led – znane polskie marki Puff Buff i Emandes.
Aleksandra Chmielewska
Maciej Miękina